Ostatnie dni lipca. Został mi niecały(?) miesiąc do powrotu do pracy. Końcem sierpnia/ początkiem września znów zacznie się codzienność w biurze: setki wykonywanych i odbieranych połączeń, wiadomości e-mail, papierkowa robota, rozmowy z klientami, zajmowanie się promocją, organizowanie czasu wszystkim pracownikom i dbanie o wszystko, bo przecież nikomu nie chce się dbać o własne interesy, skoro od tego mają mnie (i niech nikt nie mówi, że praca sekretarki ogranicza się tylko do robienia kawy). Póki to nie nastąpi - wypoczywam.
Doszłam do wniosku, że kilka tygodni wolnego, które już minęło, a także kolejnych kilka, które jest przede mną, mogę poświęcić na zaplanowanie tego, co chcę osiągnąć do końca bieżącego roku. Oczywiście mogłabym schować listę w kalendarzu i nie publikować jej na blogu, ale upublicznienie jej będzie dla mnie dodatkową motywacją (no bo jak to tak zaplanować coś, ale się z tego nie wywiązać?!). Myślałam, że będzie 5 punktów, ale trochę się zagalopowałam i tak oto wygląda moja lista planów na najbliższe pięć miesięcy:

