Ostatnie dni lipca. Został mi niecały(?) miesiąc do powrotu do pracy. Końcem sierpnia/ początkiem września znów zacznie się codzienność w biurze: setki wykonywanych i odbieranych połączeń, wiadomości e-mail, papierkowa robota, rozmowy z klientami, zajmowanie się promocją, organizowanie czasu wszystkim pracownikom i dbanie o wszystko, bo przecież nikomu nie chce się dbać o własne interesy, skoro od tego mają mnie (i niech nikt nie mówi, że praca sekretarki ogranicza się tylko do robienia kawy). Póki to nie nastąpi - wypoczywam.
Doszłam do wniosku, że kilka tygodni wolnego, które już minęło, a także kolejnych kilka, które jest przede mną, mogę poświęcić na zaplanowanie tego, co chcę osiągnąć do końca bieżącego roku. Oczywiście mogłabym schować listę w kalendarzu i nie publikować jej na blogu, ale upublicznienie jej będzie dla mnie dodatkową motywacją (no bo jak to tak zaplanować coś, ale się z tego nie wywiązać?!). Myślałam, że będzie 5 punktów, ale trochę się zagalopowałam i tak oto wygląda moja lista planów na najbliższe pięć miesięcy:
WYZWANIA CZYTELNICZE:
1. Przeczytać jeszcze trzy książki po angielsku - ponieważ mój angielski nie jest zachwycający (plasuje się w okolicy poziomu A2/B1), postanowiłam, by w ramach dokształcania przeczytać kilka książek po angielsku. W styczniu pomyślałam: do końca roku przeczytam trzy książki po angielsku, ponieważ dwie mam już za sobą, a do ostatniego dnia grudnia zostało jeszcze pięć miesięcy, podnoszę sobie poprzeczkę: do końca roku ma być pięć książek. I tak, wciąż będzie to Harry Potter.
2. Przeczytać choć jedną książkę, którą czytam od tygodni/ miesięcy/ lat - tak, mam kilka pozycji, które z różnych powodów wciąż stoją na półkach niedokończone:
W drodze - czytam od ponad dwóch lat. Obiecałam sobie, że nie obejrzę filmu, dopóki nie skończę książki. Głupia byłam.
Pomaluj to na czarno
Homo bimbrownikus
Wiking. Tom 1. Dziecko Odyna
Zdumiewająca sprawa Nakręcanego Człowieka
Bar McCarthy'ego
3. Ruszyć z książkami, które mam od dawna, a których nie zaczęłam czytać - tak już jest, kiedy ktoś nałogowo kupuje książki. Póki co staram się ograniczać książkowe wydatki, więc może niebawem z zaległościami wyjdę na prostą.
ROZWÓJ OSOBISTY:
1. Nauczyć się COŚ ugotować/ upiec - nie zamierzam kłamać: jestem fatalną kucharką i dobrze mi z tym, dlatego ciężko to będzie zmienić
SPORT:
1. Ćwiczyć minimum 4 razy w tygodniu, przynajmniej po godzinie (teraz mam dodatkową motywację, marzy mi się ładna, krótka sukienka na przyszłoroczne wesele w rodzinie)
a) pracować nad rozciąganiem - skłon z całymi dłońmi na podłodze, głowa do kolan,
b) jak opanuję "a" zacząć rozciąganie do szpagatu
2. Pójść na łyżwy - poprzednia zima była dla nas nadzwyczaj łaskawa, ale niestety wiązało się to z brakiem możliwości pójścia na łyżwy. Jeśli w tym roku zimowa aura dopisze, koniecznie muszę nadrobić zaległości
3. Poszerzyć swoją wiedzę w zakresie sportu i treningów - starać się regularnie zmieniać i urozmaicać plany ćwiczeniowe
2. Oszczędzać pieniądze:
a) na "duże" wydatki,
b) na przeżycie w wakacje, kiedy nie ma pracy i wypłaty,
c) na wakacje
3. Nie ulec pokusie i nie zmienić telefonu
4. Pojechać do Krakowa na koncert In Flames
5. Frytki tylko raz w miesiącu - w tej chwili nie wyobrażam sobie raptem pięciu porcji do końca roku. Będzie ciężko, ale jeśli się uda, to kupię sobie coś ładnego w nagrodę)
6. Ograniczyć jedzenie słodyczy (jedna słodka rzecz maksymalnie trzy razy w tygodniu) - tak, jak z frytkami. Rzucenie nigdy mi nie wyszło, już samo ograniczenie będzie dla mnie wyzwaniem.
7. Mając chwilę wolnego w pracy nie czytać plotkarskich portali, zamiast tego skupić się na powtórkach w Anki (Pasjans w komórce dopiero po przerobieniu wszystkich talii!!)
Niektóre wyzwania wydają mi się być banalnie proste. Na dzień dzisiejszy nie sądzę, bym nagle zrezygnowała z ćwiczeń (gorzej z moją gibkością, ale pracuję nad tym). Książki po angielsku uważam za przyjemność, nie wiem tylko czy uda mi się zdążyć z nimi do końca roku (zarówno Harry Potter and the Goblet of Fire, jak i Harry Potter and the Order of the Phoenix są grubszymi tomami i nie wiem jak językowo sobie z nimi poradzę. Spróbuję.).
Inne wyzwania, jak regularna nauka języków obcych, oszczędzanie pieniędzy czy ograniczenie moich dwóch wielkich nałogów (frytki i słodycze) w tej chwili wydają mi się niewykonalne. Nie ma, że boli, trzeba próbować!
Wyszło osiemnaście postanowień. Jeśli uda mi się zrealizować minimum 10 z nich, mogę być zadowolona. Mniejszy wynik nie będzie satysfakcjonujący. 5 lub mniej zrealizowanych punktów uważam za porażkę. Wyjątki stanowią oczywiście punkty, w których czynniki zewnętrzne mogą pokrzyżować mi plany (brak śniegu, odwołanie koncertu In Flames czy brak skandynawskich języków w tegorocznej ofercie mojego zakładu pracy). Realizacja pozostałych punktów zależy tylko ode mnie, więc no excuses.
A czy Wy macie jakieś postanowienia na obecny rok? A może już wszystkie zrealizowaliście? :)
Pozdrawiam,
A.
1. Przeczytać jeszcze trzy książki po angielsku - ponieważ mój angielski nie jest zachwycający (plasuje się w okolicy poziomu A2/B1), postanowiłam, by w ramach dokształcania przeczytać kilka książek po angielsku. W styczniu pomyślałam: do końca roku przeczytam trzy książki po angielsku, ponieważ dwie mam już za sobą, a do ostatniego dnia grudnia zostało jeszcze pięć miesięcy, podnoszę sobie poprzeczkę: do końca roku ma być pięć książek. I tak, wciąż będzie to Harry Potter.
2. Przeczytać choć jedną książkę, którą czytam od tygodni/ miesięcy/ lat - tak, mam kilka pozycji, które z różnych powodów wciąż stoją na półkach niedokończone:
W drodze - czytam od ponad dwóch lat. Obiecałam sobie, że nie obejrzę filmu, dopóki nie skończę książki. Głupia byłam.
Pomaluj to na czarno
Homo bimbrownikus
Wiking. Tom 1. Dziecko Odyna
Zdumiewająca sprawa Nakręcanego Człowieka
Bar McCarthy'ego
3. Ruszyć z książkami, które mam od dawna, a których nie zaczęłam czytać - tak już jest, kiedy ktoś nałogowo kupuje książki. Póki co staram się ograniczać książkowe wydatki, więc może niebawem z zaległościami wyjdę na prostą.
ROZWÓJ OSOBISTY:
2. Poświęcić czas na naukę języków obcych:
a) utworzyć REALNY plan i się go trzymać,
b) wgrywać słówka do programu "Anki"
3. Jeśli w tym roku w ofercie kursów językowych w mojej pracy pojawi się jakikolwiek język skandynawski - zapisać się
4.Wstawać najpóźniej o 8:30 (pozwolenie na rozleniwienie daję sobie w dni, w które będę u Lubego)
5. Co wieczór tworzyć plan dnia na jutro i trzymać się planu
SPORT:
a) pracować nad rozciąganiem - skłon z całymi dłońmi na podłodze, głowa do kolan,
b) jak opanuję "a" zacząć rozciąganie do szpagatu
2. Pójść na łyżwy - poprzednia zima była dla nas nadzwyczaj łaskawa, ale niestety wiązało się to z brakiem możliwości pójścia na łyżwy. Jeśli w tym roku zimowa aura dopisze, koniecznie muszę nadrobić zaległości
3. Poszerzyć swoją wiedzę w zakresie sportu i treningów - starać się regularnie zmieniać i urozmaicać plany ćwiczeniowe
INNE:
1. W każdym tygodniu coś tu publikować (najlepiej 3 razy w tygodniu)2. Oszczędzać pieniądze:
a) na "duże" wydatki,
b) na przeżycie w wakacje, kiedy nie ma pracy i wypłaty,
c) na wakacje
3. Nie ulec pokusie i nie zmienić telefonu
4. Pojechać do Krakowa na koncert In Flames
5. Frytki tylko raz w miesiącu - w tej chwili nie wyobrażam sobie raptem pięciu porcji do końca roku. Będzie ciężko, ale jeśli się uda, to kupię sobie coś ładnego w nagrodę)
6. Ograniczyć jedzenie słodyczy (jedna słodka rzecz maksymalnie trzy razy w tygodniu) - tak, jak z frytkami. Rzucenie nigdy mi nie wyszło, już samo ograniczenie będzie dla mnie wyzwaniem.
7. Mając chwilę wolnego w pracy nie czytać plotkarskich portali, zamiast tego skupić się na powtórkach w Anki (Pasjans w komórce dopiero po przerobieniu wszystkich talii!!)
Niektóre wyzwania wydają mi się być banalnie proste. Na dzień dzisiejszy nie sądzę, bym nagle zrezygnowała z ćwiczeń (gorzej z moją gibkością, ale pracuję nad tym). Książki po angielsku uważam za przyjemność, nie wiem tylko czy uda mi się zdążyć z nimi do końca roku (zarówno Harry Potter and the Goblet of Fire, jak i Harry Potter and the Order of the Phoenix są grubszymi tomami i nie wiem jak językowo sobie z nimi poradzę. Spróbuję.).
Inne wyzwania, jak regularna nauka języków obcych, oszczędzanie pieniędzy czy ograniczenie moich dwóch wielkich nałogów (frytki i słodycze) w tej chwili wydają mi się niewykonalne. Nie ma, że boli, trzeba próbować!
Wyszło osiemnaście postanowień. Jeśli uda mi się zrealizować minimum 10 z nich, mogę być zadowolona. Mniejszy wynik nie będzie satysfakcjonujący. 5 lub mniej zrealizowanych punktów uważam za porażkę. Wyjątki stanowią oczywiście punkty, w których czynniki zewnętrzne mogą pokrzyżować mi plany (brak śniegu, odwołanie koncertu In Flames czy brak skandynawskich języków w tegorocznej ofercie mojego zakładu pracy). Realizacja pozostałych punktów zależy tylko ode mnie, więc no excuses.
A czy Wy macie jakieś postanowienia na obecny rok? A może już wszystkie zrealizowaliście? :)
Pozdrawiam,
A.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz